Parafia
lukow-alberta-192 ZAPRASZAMY na spotkania Ogniska Sychar Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR w Łukowiew 2-gi wtorek miesiąca.
Msza Św. sprawowana jest w intencji małżeństw przeżywających kryzys o godz.18.00, a po niej spotkanie na salce parafialnej w budynku przy plebanii przy parafii pw. Św. Brata Alberta ul. Maryli Wereszczakówny 37. Opiekunem duchowym Ogniska jest ks. Łukasz Kałaska.
Parafia św. Brata Alberta >>>
Diecezja siedlecka >>>
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Witajcie Kochani!

Za zgodą Redakcji tygodnika „Gość Niedzielny” przesyłam poniżej w całości
artykuł pt. „„Amoris laetitia” oczami małżonki” Natalii ZIENIEWICZ –
http://gosc.pl/doc/4045049.Amoris-laetitia-oczami-malzonki – żony z 14-letnim
stażem małżeńskim, matki czwórki dzieci (dwoje w niebie), zaangażowanej w
szkołę nowej ewangelizacji. Artykuł został opublikowany w 29 numerze
„Gościa Niedzielnego” z 23 lipca 2017 roku.

„Amoris laetitia” oczami małżonki

W Kościele trwa dyskusja wokół adhortacji „Amoris laetitia”. Są też
pytania, które stawiają małżonkowie.

W dyskusji na temat interpretacji adhortacji, dotyczącej Komunii Świętej dla
osób rozwiedzionych, zwykle zabierają głos osoby duchowne. Przyjmuje się,
że sprawa ta nie dotyczy małżeństw, tylko osób po rozwodzie, żyjących w
tzw. nowych związkach. Tymczasem my, małżeństwa, z dużym niepokojem
śledzimy zmiany, które mogą wpłynąć także na nasze losy. Myślę, że
moje przemyślenia na ten temat wyrażają obawy wielu rodzin.

Dopuszczenie do Komunii św. osób rozwiedzionych żyjących w związkach
niesakramentalnych znacząco osłabia motywację do pokonywania trudności u
małżeństw przeżywających kryzysy.

Im łatwiej, TYM WIĘCEJ

Adhortacja „Amoris laetitia” nie daje jasnych wskazówek co do zmiany
dyscypliny sakramentalnej wobec osób rozwiedzionych. Jednak w kilku krajach
pojawiły się interpretacje, które zezwalają na dopuszczanie do Komunii
Świętej osób żyjących w tzw. związkach nieregularnych. Tak stało się np.
w Argentynie, Niemczech czy na Malcie. Otwartość na ludzi żyjących z dala od
Kościoła i sakramentów jest niewątpliwie zadaniem chrześcijan. Jednak
manewrowanie przy zasadach dotyczących osób po rozwodzie może okazać się
niebezpieczne.
Wszelkie wypowiedzi, które usprawiedliwiają sytuację po rozwodzie, słyszą
nie tylko osoby rozwiedzione, ale także ludzie, którzy przeżywają kryzysy w
małżeństwie i doświadczają pokusy rozwodu. Podejście proponowane przez
niektórych biskupów znacząco osłabia motywację do pokonywania
małżeńskich trudności. Pojawia się obawa, że tak skonstruowany pomysł na
rozwiązanie problemu rozwodów sprawi, iż wraz z rosnącą liczbą
konkubinatów dopuszczonych do Komunii Świętej rosnąć będzie również
liczba rozwodów wśród małżeństw, które w dotychczasowych warunkach nigdy
by się nie rozpadły.
Razem z mężem jesteśmy od lat zaangażowani w sprawy Kościoła. Dzięki
modlitwie i pomocy Bożej jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Jednak
zdarzają się nam momenty trudniejsze, kryzysy i zwątpienia. Nie ma
małżeństw niezagrożonych. Wydaje mi się, że wszystkie przechodzą przez
większe lub mniejsze lęki przed rozpadem ich rodziny. Liberalna interpretacja
„Amoris laetitia” wzmaga tego typu niepokoje, ponieważ stwarza rodzaj
nagrody za rozwód. Jeśli student stanu wolnego mieszka i współżyje z
dziewczyną, popełnia grzech ciężki, naraża się na wieczne potępienie i
nie może przystępować do sakramentów, dopóki nie porzuci swojego grzechu.
Odmowa Komunii Świętej jest wyraźną przestrogą przed karą wieczną i
dlatego dotkliwość tej sytuacji jest wychowawcza. W podobnej sytuacji
znajdują się ci, którzy współżyją seksualnie przed ślubem albo nie
potrafią dotrzymać wierności małżeńskiej. Jeśli jednak ktoś się
rozwiódł, to okazuje się, że zasługuje na specjalne potraktowanie.
Mężczyzna po rozwodzie, który znajduje się w niemal identycznej sytuacji, w
jakiej był przed laty jako student, czyli mieszka i współżyje z kobietą bez
ślubu, spotka się teraz z zupełnie inną reakcją Kościoła. Wcześniej był
traktowany surowo, teraz jest pocieszany, usprawiedliwiany, rozgrzeszany.
Liberalna interpretacja nie definiuje pojęcia „nowy związek”. Nie jest
określone, jak długo trzeba być w nowym związku i ile nowych związków po
rozwodzie kwalifikuje się do uzyskania rozgrzeszenia. Korzyść tego
rozwiązania dla osób w takich „porozwodowych związkach” jest tylko
pozorna i chwilowa. Nie ma tu motywu do dożywotniej odpowiedzialności za tę
kolejną osobę oraz wspólne dzieci. Osoby w porozwodowych związkach nie
będą chronione nauką Kościoła przed rozpadem kolejnego związku. Jeśli
usprawiedliwi się łamanie przysięgi ważnego sakramentu, to tym szybciej
usprawiedliwi się porzucenie kolejnej osoby, z którą ktoś związał się bez
żadnego zobowiązania.

Niemożliwa WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ?

Groźnym sformułowaniem wydają mi się słowa o niemożliwości zachowania
wstrzemięźliwości seksualnej zawarte w dokumencie biskupów argentyńskich.
Retoryka środowisk liberalnych polega właśnie na propagowaniu fałszywej
teorii o rzekomej niemożliwości zachowania celibatu oraz czystości
seksualnej. Jest to połączone z ukrywaniem, marginalizowaniem i fałszowaniem
natury, skali, przyczyn i przebiegu uzależnień seksualnych. Rzekome
zamęczanie dzieci zakazywaniem im realizacji ponoć niemożliwych do
powstrzymania potrzeb seksualnych od urodzenia jest sztandarowym argumentem
używanym przy wdrażaniu edukacji seksualnej, przed którą ostrzega wiele
środowisk chrześcijańskich. Zauważmy, że dokładnie ten sam koronny motyw
środowisk liberalnych został wpisany do dokumentów kościelnych. Takie
ujęcie sprawy znacząco osłabia motywację do walki z uzależnieniem
seksualnym, a pamiętajmy, że to ono jest jednym z powodów rozpadu
małżeństw. Liberalny kierunek zmian w dyscyplinie Kościoła jest groźny dla
nas nie tylko jako małżonków, ale także jako rodziców.

Proces o NIEWAŻNOŚĆ A ROZEZNAWANIE

Porównajmy liberalne zasady rozgrzeszania rozwiedzionych z kościelnymi
procesami o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa. Procesy
kościelne prowadzą wyznaczeni księżą cieszący się zaufaniem biskupów,
którzy mają odpowiednie przygotowanie i wykształcenie. Muszą trzymać się
jasno określonych zasad. W myśl liberalnej interpretacji adhortacji dopuścić
do Komunii św. osobę rozwiedzioną żyjącą w nowym związku może każdy
ksiądz. Przypisano tu owemu „każdemu księdzu” dobre intencje i wysoką
dojrzałość. W świecie realnym tak być nie musi. Uzyskanie rozgrzeszenia
może łatwo stać się kwestią znalezienia kapłana o odpowiednio szerokim
sumieniu.
Jeśli w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa wniosek składa
jedna strona, to druga jest zawsze informowana i wezwana do zajęcia stanowiska.
Konieczne są obiektywne dowody i zeznania świadków. We wspomnianym w
„Amoris laetitia” rozeznawaniu ksiądz może poznać wersję tylko jednej
strony. Opinia sakramentalnego małżonka, świadków oraz inne dowody nie są
konieczne w procesie rozeznawania.
W procesach kościelnych o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa
małżonek, który czuje się pokrzywdzony, może wnieść apelację. W
przypadku nadużyć rozgrzeszania uzyskanego na drodze rozeznawania porzuceni
małżonkowie oraz biskupi będą bezsilni, bo ten proces ma być objęty
tajemnicą spowiedzi. Sakrament małżeństwa był zawarty publicznie, przy
świadkach. Czy ocena jego sprzeniewierzenia ma się odbywać w całkowitej
tajemnicy? Skutki owego tajnego rozeznania będą przecież publiczne, gdyż
ludzie żyjący w konkubinatach będą przystępować do Komunii publicznie, a
następstwa będą dotykać także ich sakramentalnych małżonków, dzieci z
sakramentalnego małżeństwa czy przeżywających wątpliwości innych
małżonków.
Obecnie jest tak, że jeśli proces kościelny kończy się stwierdzeniem
nieważności sakramentu małżeństwa, to obydwie osoby po takim orzeczeniu
mogą zawrzeć z kimś innym sakrament małżeństwa. Dopiero od tej pory
pożycie intymne osób po rozwodzie żyjących w nowych związkach jest
pobłogosławione przez Pana Boga. W nauczaniu Kościoła współżycie
seksualne jest akceptowane tylko w ramach sakramentu małżeństwa. A co z
osobami po rozwodzie żyjącymi bez sakramentalnego małżeństwa w kolejnym
związku? Jeśli uzyskają one dostęp do sakramentów, to czy oznacza to, że
ich pożycie seksualne nie jest już grzechem?
Ten aspekt jest bardzo ważny dla psychologii i duchowości wszystkich
małżeństw. Jest to sfera tak delikatna i podatna na zranienia, że otulenie
jej ochronnym płaszczem sakramentu ma ogromne znaczenie. My, małżeństwa,
potrzebujemy poczucia, że Bóg nie akceptuje żadnych przejawów uzależnień i
egoizmu oraz że zaplanował ją dla ludzi połączonych sakramentem
małżeństwa – dożywotnim zobowiązaniem – który jest pieczęcią wierności
i odpowiedzialności za drugą osobę i za dzieci, które mogą się począć.
Świadomość zaakceptowanego przez Kościół współżycia osób żyjących
bez sakramentu i zobowiązania wierności może wpłynąć destrukcyjnie na inne
sakramentalne małżeństwa. Pojawi się może pytanie: „Jaką wartość ma w
oczach Boga nasz sakrament, skoro u innych ludzi nie ma żadnej?”.
Wprowadzenie liberalnych zmian może zniszczyć ochronną moc doktryny
Kościoła. Skoro ktoś żyjący bez ślubu uzyskał rozgrzeszenie, to dlaczego
taka osoba nie może być katechetką, organistą, szafarzem, animatorem itd.?

Osobom po ROZWODZIE MOŻNA POMÓC

Nie chciałabym, aby moje przemyślenia zostały odebrane jako dowód braku
wrażliwości wobec osób, których małżeństwa się rozpadły. Wśród
bliskich mi ludzi jest małżeństwo po rozwodzie, żyjące w ponownych
związkach. Poświęcam od lat wiele wysiłku, aby pomóc im uregulować
sytuację i powrócić do sakramentów.
Kiedy kilka lat temu orientowałam się w sytuacji osób po rozwodzie, miałam
wrażenie, że wymogi dowodowe procesów o stwierdzenie nieważności sakramentu
małżeństwa były bardzo rygorystyczne. Po zmianach dokonanych przez papieża
Franciszka te procesy są dużo bardziej przyjazne. To dobrze. Nadal jednak
mogą być osoby, które nie są w stanie dostarczyć dowodów nieważności
małżeństwa, gdyż np. świadkowie nie żyją, są nieżyczliwi lub para
pobrała się za granicą. Gdyby w takich wyjątkowych sytuacjach włączać owo
„rozeznanie szukające moralnej pewności”, polegające głównie na
rozmowach w zaufaniu z kapłanem, ale na zasadach zbliżonych do procesów
kościelnych, brzmiałoby to zupełnie inaczej niż koncepcja forsowana
obecnie.

Źródło: „Gość Niedzielny” nr 29/2017, skan artykułu –
http://bit.ly/2uY9gK7

Pozdrawiam serdecznie,
Andrzej Szczepaniak
https://youtu.be/6QtZHxcBqhE?list=RD6QtZHxcBqhE
—————————————————————————
Każde trudne sakramentalne małżeństwo (nawet po rozwodzie i gdy
współmałżonek jest w drugim związku) ma szanse się odrodzić, gdyż każdy
sakramentalny małżonek ma szansę otworzyć się na łaskę nawrócenia i
wypełnienia przysięgi małżeńskiej (charyzmat Wspólnoty Trudnych
Małżeństw SYCHAR).
—————————————————————————
Istnieje możliwość zamówienia Mszy Świętej u Księdza Pawła Dubowika –
naszego krajowego duszpasterza Wspólnoty Trudnych Małżeństw SYCHAR. Bliższe
informacje na stronie: http://sychar.org/2012/11/30/intencje-mszalne/
—————————————————————————
Prośba o darowizny i 1% podatku na konto naszego Stowarzyszenia – więcej
informacji na stronie – http://stowarzyszenie.sychar.info/konto .
—————————————————————————
Otrzymałeś/-aś tę wiadomość wygenerowaną automatycznie, ponieważ jesteś
zapisany/-a do NEWSLETTERA „Wspólnota Trudnych Małżeństw SYCHAR” –
http://sychar.org .
Regulamin usługi „Newsletter SYCHAR” dostępny jest na stronie:
http://sychar.org/regulamin-newslettera.
Jeśli chcesz zrezygnować z subskrypcji Newslettera SYCHAR wyślij odpowiednią
prośbę na adres: wypisz-z-newslettera@sychar.org.